
W pierwszej eliminacji Grand Prix Małopolski do zawodów zgłosiło się 58 zawodników, co przy słabszej frekwencji w ubiegłym sezonie, jest bardzo dobrym wynikiem. Jednak nieważne ilu zawodników przyjedzie, jaką mają formę i że wśród uczestników mamy mistrza Europy – Tomasza Kapłana, to i tak najlepszy jest - Bartek Bielec. Bartek „sprywatyzował” GP Małopolski i po trzech z rzędu zwycięstwach w rankingu, zanosi się, że w tym sezonie również będzie wśród faworytów. W finale Bartek nie dał żadnych szans Tomkowi Kapłanowi wygrywając 5:0. Więc po pierwszym turnieju mamy dominację zawodników z Rzeszowa. Trzecie miejsce dla Tomka Błażeja, który w tym sezonie ma zamiar włączyć się do walki o zwycięstwo w rankingu, jednak w tym turnieju musiał uznać wyższość Tomka Kapłana. W drugim półfinale „poległ” Wojtek Matysiewicz z Bartkiem Bielcem, jednak, mimo że przegrał w półfinale, był bardzo zadowolony (i nie tylko on) ze swojego występu. Do Jackpota (3995) wylosowany został Krzysiek Wywrot. Rozbił, wpadła jedna bila, ale na stole ustawił się trudny układ i już bila nr 1 nie przechodziła do żadnej łuzy i była „ sklejona” z bilą nr 2. Krzysiek musiał spróbować gry kombinacyjnej, przymierzył, uderzył i po stole zaczęły się przemieszczać prawie wszystkie bile… by na końcu wpadła do łuzy bila biała i na tym zakończyło się jego podejście. Dużą atrakcją były odwiedziny właściciela firmy ET-BILLIARD pana Wojciecha Przybysza, który przez kilka godzin bezpłatnie naprawiał lub poprawiał szczytówki, ferule i kapki zawodników biorących udział w turnieju na profesjonalnym sprzęcie, który przywiózł specjalnie na Grand Prix Małopolski. Sądząc po kolejce, która się ustawiła większość zawodników miała „niepełnosprawne” kije.